Ryszard Grobelny przeciw - nasi urzędnicy za
W Gazecie Wyborczej z 27.01.2012r. (aut. Paweł Żytnicki) możemy przeczytać o tym jak Ryszard Grobelny walczy z decyzją o postawieniu restauracji w sąsiedztwie gdzie mieszka. Decyzję tą wydają urzędnicy z Czerwonaka. Dlaczego - przeczytajcie dalej.
Właściciel zabytkowego dworku na Naramowicach chce otworzyć restaurację. Ale nie może, bo inwestycję - już po raz drugi - zaskarżył jego sąsiad. A jest nim prezydent Poznania. (...)
Kiedy miejscy urzędnicy już mieli wydać zgodę, okazało się, że z dworkiem Kuśnierka sąsiaduje dom Ryszarda Grobelnego - oficjalnie prezydenta Poznania. Samorządowe Kolegium Odwoławcze postanowiło więc, że - aby uniknąć podejrzeń o stronniczość - decyzję w tej sprawie podejmą urzędnicy z Czerwonaka. Ci zgodzili się na inwestycję. Ale wtedy zgodę zaskarżył Grobelny. Nie spodobał mu się pomysł prowadzenia działalności usługowej w sąsiedztwie domów jednorodzinnych.
SKO nakazało urzędnikom z Czerwonaka ponownie zbadać sprawę. Kuśnierek w tym czasie zrezygnował z budowy hotelu. - Przyszedł kryzys, ale miałem też dosyć sporów - tłumaczy.
Miesiąc temu urzędnicy z Czerwonaka zgodzili się, by w budynku gospodarczym powstała restauracja, a w zabytkowym dworku - ośrodek rekreacyjno-szkoleniowy. - W dworku byłyby pokoje dla gości przyjeżdżających na biznesowe spotkania lub szkolenia. Do tego niewielkie SPA. A obok restauracja z polską kuchnią, taka z wyższej półki - opowiada Kuśnierek.
Ale Grobelny - wraz z żoną - po raz drugi zaskarżył inwestycję, tłumacząc, że restauracja nie pasuje do okolicy, bo stoją tu tylko domy jednorodzinne, sklep osiedlowy i gabinet kształtowania sylwetki. Grobelnemu te usługi nie przeszkadzają, bo są nastawione na lokalną społeczność.